Poprzednia wersja strony Plock.eu
Rezerwacja wizyty

Na festiwal w… szlafroku

Z Alkiem Pietrzakiem, reżyserem, scenarzystą, twórcą festiwalu BigFestivalowski rozmawia Alina Boczkowska.

Z pana inicjatywy w sierpniu zagości w Płocku nowe wydarzenie kulturalne – festiwal filmowy BigFestivalowski. Ma to być święto kina, ale takiego na wesoło, bez zadęcia…

Bardzo chcę, żeby ten festiwal dawał ludziom uśmiech, radość i pozytywne wibracje. I taką właśnie sztukę, nie tylko filmową, chcemy tutaj pokazywać. Nazwa festiwalu nawiązuje do mojej ulubionej komedii „Big Lebowski” braci Coen, jednych z najbardziej znanych twórców komediowych w świecie kina. Bohater filmu, tytułowy Jeff Lebowski, jest hippisem, który na co dzień chodzi w szlafroku i niczym się nie przejmuje. Pewnego dnia gangsterzy kradną mu dywan, bo pomylili go z innym, bogatym Lebowskim. Wydarzenie staje się początkiem niefortunnych, zabawnych zdarzeń. Ten film propaguje taki totalny luz i o taki przekaz na festiwalu właśnie mi chodzi. A program jest bardzo różnorodny. Będą memy – naszą imprezę zaczynamy od otwarcia Muzeum Memów, pokazy filmów, warsztaty, dyskusje panelowe, a także gala finałowa, na której zostaną wręczone nagrody. A jakie, to jeszcze nie chciałbym zdradzać. Powiem tylko o jednej kategorii, czyli konkursie do którego inspiracją jest coś, co uwielbiam, czyli skecze Monty Pythona. Na „Ministry of Silly Walks”, czyli konkurs na najgłupszy krok, może się zgłosić każdy. Na Starym Rynku będzie wyznaczony dystans, który trzeba będzie pokonać w jak najdziwniejszy sposób, pokazać, jak nietypowo można iść do pracy czy szkoły. Te występy będą komentowane na bieżąco, a pomysłowość uczestników oceniać będzie jury złożone z komików i aktorów. Chodzi o to, żeby przebić balon powagi i odnaleźć w sobie taką dziecięcą beztroskę, radość z wygłupiania się, odkrywania absurdów rzeczywistości.

Stawiam na to, że to nie będzie festiwal vipowski, gdzie obwiązują „ą” i „ę”. U nas nie będzie czerwonego dywanu, ale dywany różnego koloru. Będzie też impreza w szlafrokach, tak w nawiązaniu do luzaka Lebowskiego, którego mamy w tytule festiwalu. Jeśli ktoś będzie chciał uczestniczyć w innym stroju, to też może, nic na siłę. Ale zachęcam, żeby czuć się swobodnie, trochę tak, jak u siebie na kanapie w domu.

Do kin przyciągają widzów także wielkie nazwiska. Kogo ze znanych twórców zobaczymy na płockim festiwalu?

Nie chciałbym jeszcze odkrywać wszystkich kart, ale zapewniam, że pojawią się u nas wspaniali artyści. Będą znani aktorzy, reżyserzy, youtuberzy. Jednym z festiwalowych gości będzie Marek Koterski. Pokażemy kilka jego filmów, w tym kultowy „Dzień świra”, który „obchodzi” swoje dwudziestolecie. Spotkamy się też z Wojtkiem Mecwaldowskim, niezwykle lubianym aktorem komediowym, który często gra w moich filmach. Będzie Grupa Filmowa Darwina, bardzo popularna na kanale YouTube.  W sumie pojawi się u nas kilkudziesięciu twórców, tak więc festiwalowa publiczność będzie miała wiele okazji do spotkań ze znanymi i uznanymi, a także myślę, swoimi ulubionymi artystami.

Wiemy już, że Stary Rynek będzie scenerią dla zaplanowanych wydarzeń. A gdzie jeszcze będą się rozgrywać festiwalowe aktywności i na jakich zasadach będą dostępne dla widzów?

Tak jak już powiedziałem, pierwszym wydarzeniem będzie otwarcie Muzeum Memów, ale oficjalnie otwieramy festiwal pokazem filmu Big Lebowski na Starym Rynku. Przez trzy festiwalowe dni, od 19 do 21 sierpnia, będziemy spotykać się z publicznością w Małachowiance, szkole muzycznej, amfiteatrze, Muzeum Mazowieckim, Kinie Przedwiośnie, Płockim Ośrodku Kultury I Sztuki, hotelu Starzyński. Mamy ambicję, aby w kolejnych edycjach rozwijać nasz projekt, żeby był wydarzeniem interdyscyplinarnym. Myślimy o poszerzeniu go między innymi o międzynarodowy konkurs filmowy na najlepszą komedię krótką i pełnometrażową. Będziemy też pojawiać się z programem festiwalowym w kolejnych miejscach, np. na plaży. Zaczynamy skromnie, na tyle, ile mamy możliwości, na ile nas stać. Ale z czasem ta oferta będzie jeszcze bogatsza. Pierwsza edycja odbędzie się dzięki wsparciu wielu podmiotów, między innymi samorządu Płocka, ale także lokalnych firm. Widzowie będą mogli kupić przez internet karnet na cały festiwal lub na poszczególne dni. Będą też wydarzenia darmowe albo za naprawdę niewielką opłatą, właśnie dzięki temu, że nawiązaliśmy współpracę z partnerami i sponsorami.

Z jakiego powodu właśnie Płock wybrał pan na miejsce swojego festiwalu? Czy zdecydował sentyment do rodzinnego miasta czy jego szczególne walory, a może przeświadczenie, że tu jest publiczność, która doceni i zainteresuje się Pana inicjatywą?

Przyjeżdżam do Płocka z przyjemnością, otrzymałem tu dużo energii, bardzo dużo się nauczyłem i postanowiłem wrócić, aby teraz dać coś od siebie. Płock jest przepięknym miastem, z urokliwa starówką, Wzgórzem Tumskim, katedrą, widokiem na Wisłę. A przy tym ma doskonałą infrastrukturę na takie wydarzenia. W bardzo bliskiej odległości od siebie zlokalizowane są szkoła muzyczna, Małachowianka, POKiS, Młodzieżowy Dom Kultury, Muzeum Mazowieckie, Kino Przedwiośnie, jest baza hotelowa. Goście festiwalowi i artyści będą mieli wszędzie blisko, w każde miejsce  będą mogli dojść na pieszo. I to, co też jest niezwykle ważne, to położenie Płocka w niewielkiej odległości od Warszawy, gdzie jest cała branża filmowa.

Też uważam, że miejsce jest super, ale skąd się w ogóle wziął pomysł na ten festiwal?

Zawdzięczam to Michałowi Niewęgłowskiemu, który zachęcił mnie do działania. Z Michałem znamy się od dawna, bardzo się polubiliśmy. Jest on twórcą festiwalu Kazimiernikejszyn, który od kilku lat odbywa się w Kazimierzu Dolnym. Jest też autorem największej aplikacji do medytacji Intů oraz wydanej niedawno książki „Polubić poniedziałki”. I to on, widząc we mnie obiecującego filmowca, namawiał mnie, żebym zastanowił się nad stworzeniem jakiejś imprezy. To mnie zainspirowało do myślenia, a potem do działania, którego efektem jest właśnie BigFestivalowski. Michał jest teraz moim wspólnikiem. Postawiliśmy na pozytywne emocje, bo tego nam teraz bardzo potrzeba – w inflacji, covidzie, drożyźnie i wojnie, która toczy się za naszą granicą, chcę wpuścić do naszego życia odrobinę uśmiechu. Tym wydarzeniem chcę propagować pozytywną kulturę komediową, bo przeważnie panuje przeświadczenie, że kultura wysoka, która gości na festiwalach, musi opowiadać o strasznych wydarzeniach, o śmierci, wojnie, uwikłaniu jednostki w nieprzyjazną rzeczywistość. A przecież o ważnych i trudnych sprawach można też mówić w sposób lekki, bez zadęcia. Możemy śmiać się ze swoich przywar, zobaczyć się w krzywym zwierciadle. Ale też zwyczajnie zapomnieć o naszych problemach. To właśnie robię w moich filmach i to chciałbym przenieść na BigFestivalowski. Chcę dawać ludziom radość i nadzieję. I wyobrażam sobie ten festiwal jako dużą żarówkę, wokół której będą gromadzić się mniejsze żarówki, czyli festiwalowicze – płocczanie i ludzie z całej Polski. Tu będą zapalać się energetycznie, a potem wracać do domów, do swoich miejsc pracy i pozytywnie naładowani festiwalem dalej będą tę energię przekazywać. To jest moje marzenie, żeby tak rozświetlić Płock na mapie Polski.

W pana filmach wesołość przeplata się z refleksją, zabawne sceny nie tylko pobudzają do śmiechu, ale dają do myślenia. Wiele z wątków, w filmie ledwie zasygnalizowanych, może stanowić pretekst do rozmowy, albo samodzielnych rozważań o  różnych zjawiskach, które nas otaczają.

Wiem, że świata filmami nie zmienię, ale może zmienię postrzeganie świata przez niektórych ludzi. Albo dam kilkuset, kilkudziesięciu tysiącom, a w przyszłości może kilku milionom widzów zapomnieć na dwie godziny o ich problemach. Wielu ludzi, wiedząc, że zajmuję się teraz organizacją festiwalu pytają mnie: – Alek, to co, ty już nie będziesz robił filmów? Będę robił filmy, ale niezależnie od tego czy jestem na planie filmowym, czy piszę, tworzę festiwal, czy miałbym robić jeszcze coś innego, nawet niezwiązanego z kinem, na przykład produkować kubki, to w każdym tym działaniu chodzi mi o przekazywanie pozytywnych emocji. Chcę dawać ludziom śmiech, wzruszenie i nadzieję. I chcę to robić do końca życia. I wtedy będę szczęśliwy.

Alek Pietrzak podczas premiery filmu „Czarna Owca”, fot. Jarosław Sosiński

zdjęcie wyróżniające: Alek Pietrzak na planie filmu „Czarna Owca”, fot. Jarosław Sosiński

Poprzednia aktualność
«
Następna aktualność
»