Płoccy patroni 2024 roku

To Druh Wacław Milke, o uhonorowanie którego w 110 rocznicę urodzin wystąpiła Książnica Płocka im. Władysława Broniewskiego oraz płoccy samorządowcy ostatniej, X kadencji Rady Miejskiej w Płocku zamordowani i zaginieni w czasie II wojny światowej, o upamiętnienie których ubiegało się Towarzystwo Techniczne w Płocku w 85 rocznicę wybuchu II wojny światowej.
Podczas grudniowej sesji Rada Miasta Płocka jednogłośnie przyjęła uchwały w tej sprawie, ustanawiając rok 2024 w Płocku Rokiem Druha Wacława Milke oraz Rokiem Płockich Samorządowców Zamordowanych i Zaginionych w czasie II wojny światowej.
Apostoł chleba
Wacław Milke. Właściwie te dwa słowa mogłyby wystarczyć za całą o nim opowieść, bo każdy mieszkaniec Płocka znał Druha osobiście lub przynajmniej o nim słyszał. Sto dziesiąta rocznica urodzin, a urodził się 14 czerwca 1914 roku, stała się kolejną okazją do uhonorowania jednego z najznamienitszych i najbardziej znanych płocczan, niestrudzonego propagatora polskiej tradycji i kultury ludowej w kraju i za granicą, tak naprawdę symbolu naszego miasta w jego najnowszej historii.
Organizator płockiego życia kulturalnego, nieustający animator harcerstwa, miłośnik obrzędów staropolskich, twórca i wieloletni organizator obchodów święta miasta – Dni Historii Płocka. Był także pomysłodawcą organizowanego od 1990 roku corocznego spotkania maturzystów pod Dzwonem Pokoju na placu 13 Straconych. Dzwon Pokoju, na którego rozecie umieszczone są słowa „Chleb. Pokój. Wolność”, również powstał z inicjatywy Druha.
Całe życie Wacława Milke to pełna zaangażowania i oddania praca z dziećmi i młodzieżą. To dla nich w 1946 r. powołał do życia Harcerską Drużynę Artystyczną złożoną z członków kręgu starszoharcerskiego, który zawiązał się w płockiej „Małachowiance”. Niewielka początkowo grupa z roku na rok rozrastała się, stając się z czasem znanym i rozpoznawalnym w kraju i poza jego granicami Harcerskim Zespołem Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka”.
Wacław Milke kierował swoim ukochanym Zespołem przez ponad pół wieku. Opiekował się nim do końca życia, choć funkcje dyrektorów, choreografów, wychowawców przejmowali kolejno jego wychowankowie. Cały swój czas poświęcił pokoleniom młodych płocczan, wychowując ich w duchu harcerskich idei i wartości, wypełnionych szacunkiem i miłością do ojczyzny.
Dzieciństwo i młodość spędził w swoim rodzinnym mieście Wyszogrodzie, którego atmosfera stała się źródłem jego zainteresowań artystycznych i pasji krzewienia duchowych wartości. Fascynacja literaturą, recytacja poezji, udział w uroczystościach patriotycznych rozszerzały jego horyzonty intelektualne i wyobraźnię.
Od wczesnych lat dziecięcych przejawiał nieprzeciętne zdolności artystyczne i organizacyjne. Już w szkole podstawowej był organizatorem wielu uroczystości szkolnych i harcerskich. Później prowadził drużynę harcerską i krąg starszoharcerski. Ta działalność wywarła duży wpływ na życie społeczno-kulturalne miasteczka. Był organizatorem wielu obozów i biwaków harcerskich oraz wycieczek i pielgrzymek dla starszych wyszogrodzian do Częstochowy, Gdyni itp. Prowadził szeroką działalność charytatywną dla najbiedniejszych dzieci z Wyszogrodu.
To właśnie w Wyszogrodzie rozpoczął pracę w Sądzie Grodzkim jako kancelista, a po złożeniu egzaminu otrzymał stały etat w Sądzie Grodzkim w Gąbinie, także na stanowisku kancelisty.
W Gąbinie Wacław Milke kontynuował swoją pracę harcerską. Zorganizował teatr amatorski z udziałem dorosłych gąbinian. Wystawił m.in. widowiska „Wesele Basi” i „Staropolskie Zapusty”. Objeżdżał z ich programem okoliczne miasta i miasteczka. Jego drużyna harcerska, w której szczególnie rozwinął się profil artystyczny, szybko rozrosła się, a harcerstwo stało się bardzo popularne wśród tamtejszych dzieci i młodzieży. Działalność Druha w krótkim czasie zyskała niezwykłą sympatię mieszkańców Gąbina.
Wybuch II wojny światowej nie zahamował aktywności Wacława Milke. Gdy po trzech miesiącach od ewakuacji gąbińskiego Sądu Grodzkiego do Garwolina Druh powrócił do Gąbina, został w porę ostrzeżony przez przyjaciół, dzięki czemu uniknął aresztowania. Ukrywał się w Dobrzykowie w gospodarstwie Franciszka Swata, włączając się jednocześnie w działalność patriotyczną, przenosząc ulotki „Polska żyje” i przekazując wiadomości pomiędzy Gąbinem i Wyszogrodem.
Ostrzeżony powtórnie przed aresztowaniem przez Irenę Borysiak, ukrywał się w wioskach u gospodarzy. 13 kwietnia 1940 roku potajemnie odwiedził matkę w Gąbinie i tej nocy został aresztowany przez Gestapo. Wywieziono go do obozu przejściowego w Szczyglinie, a stamtąd 5 maja 1940 roku trafił do obozu koncentracyjnego Dachau, otrzymując swój pierwszy numer 8746. W sierpniu 1940 roku został przeniesiony do KL Mauthausen-Gusen, otrzymując numer 6737, a następnie numer 44297. Treść oskarżenia obozowego oddaje w pełni sylwetkę Druha: „fanatyczny Polak, przywódca młodzieży harcerskiej, mający na nich ogromny wpływ. Jego pobyt na wolności może być niebezpieczny”.
Podobóz Gusen był największą filią KL Mauthausen, oddaloną od obozu macierzystego o pięć kilometrów. Od początku był przeznaczony do eksterminacji polskiej inteligencji, w tym również duchowieństwa. Nowo przybyłym więźniom komendant oznajmiał, że jedyne wyjście z obozu prowadzi przez komin krematorium. Więźniowie umierali tu również z głodu, zimna, fatalnych warunków sanitarnych i morderczej pracy, trwającej od 10 do 12 godzin dziennie, a zimą – 8 godzin.
Więźniów kierowano m.in. do pobliskich kamieniołomów. Wszystkie prace, nawet najcięższe, wykonywano ręcznie. Z górnego kamieniołomu Kastenhofen więźniowie przynosili na barkach granitowe, trzydziesto-, czterdziesto- lub nawet sześćdziesięciokilogramowe kamienie, pokonując strome, kamienne, 186-stopniowe schody – „schody śmierci”, wznoszące się na wysokość 31 m. Pilnujący kapo i esesmani popychali więźniów, bili ich drągami, szczuli psami. W drodze powrotnej znoszono współwięźniów zamordowanych lub zmarłych z wycieńczenia. Jednym ze sposobów uśmiercania więźniów w Mauthausen było zrzucanie ich ze schodów w przepaść kamieniołomu. Niektórzy więźniowie, nie mogąc znieść upokorzenia i udręczenia, sami rzucali się ze skalnych ścian.
W Mauthausen-Gusen, podobnie jak w Dachau, prowadzono na zdrowych więźniach eksperymenty pseudomedyczne. Wybierano też więźniów z najładniejszymi tatuażami, by po zamordowaniu preparować ich skórę, którą potem wykorzystywano do produkcji teczek, torebek damskich, abażurów, opraw do książek, a nawet spodenek tyrolskich i bryczesów.
Druh pracował w różnych komandach działających na terenie obozu, najdłużej w Barackenbau, włączając się jednocześnie w obozową działalność konspiracyjną o charakterze kulturalnym. Organizowane przez niego tajne spotkania, na których śpiewano patriotyczne pieśni, recytowano poezję polską i utwory powstałe w obozie, były wielokrotnie wspominane później przez byłych więźniów jako pełne uniesienia i nadziei wieczornice. Dzięki pracy przy roznoszeniu węgla mógł swobodniej i łatwiej nieść pomoc innym uwięzionym, rozdając bochenki chleba chowane pod stertą węgla. Pracując przy budowie baraków, wykorzystywał każdą okazję, by przemycać kartofle i pieczywo. A dzięki koledze pracującemu w magazynach odzieżowych przekazywał współwięźniom również bieliznę i buty. W środowisku więźniów różnych narodowości Wacław Milke zwany był „Apostołem chleba”, bo organizując pomoc wspólnie z kolegami pracującymi w kuchni i magazynach żywności, wspierał chorych i najbardziej tej pomocy potrzebujących. To właśnie dzięki jego wysiłkom i nieustannemu narażaniu życia wiele osób mogło przetrwać obozowe piekło.
Druh był również współorganizatorem piętnastoosobowej grupy Żywego Różańca, w której każdy z uczestników zobowiązał się odmawiać codziennie jedną dziesiątkę różańca i zachęcać do tego samego innych. Modlitwa bowiem w miejscu wyjątkowego okrucieństwa i bestialstwa nie tylko przynosiła ulgę, otuchę i wiarę w przetrwanie, ale była też jedną z form ruchu oporu i silnym ogniwem łączącym umęczonych i głodnych więźniów różnych wyznań, a nawet niewierzących.
Opowieść o sile modlitwy, która podtrzymywała więźniów na duchu w czasach ogromnego cierpienia znalazła się później w dokumencie – darze, który papieżowi Janowi Pawłowi II ofiarowali byli więźniowie obozów koncentracyjnych, a którego współautorem był Wacław Milke. Można w nim również przeczytać o męczeńskiej śmierci modlącego się księdza-więźnia, któremu esesman przed bestialskim pobiciem i zamordowaniem kazał zjeść różaniec, co wstrząsnęło wszystkimi więźniami i stało się przyczyną utworzenia Żywego Różańca. Dokument opowiada również historię różańca-wotum, stworzonego z granitowych, drewnianych i plastikowych kostek-urn o wielkości 1 cm3.
59 kostek z granitu wykonali więźniowie pracujący w komandzie obróbki kamienia. Każda kostka posiadała wywiercony otwór, w którym złożono prochy zamordowanych i spalonych w krematorium więźniów. Następnie kostki zagipsowano i pomalowano na czarny kolor z białymi kropkami od 1 do 6, imitującymi kostki do gry.
Kostki z kawałków drewna ułamanego z obozowej szubienicy powstały dla uczczenia śmierci siedemnastoletniego chłopca, rozstrzelanego przez Niemców. Kostki-urny z plastikowej szyby oderwanej z zestrzelonego alianckiego samolotu zostały zrobione po bestialskim zamordowaniu przez Niemców bezbronnych lotników.
Jeden z trzech różańców, którego srebrne ziarna zawierały w środku kostki-urny, został ofiarowany Matce Boskiej przez ocalałych więźniów Gusen podczas dziękczynnej pielgrzymki na Jasną Górę w 1960 r. Organizatorem wykonania i przekazania różańca był Druh Wacław.
W obozie Wacław Milke poznał wielu przyjaciół: profesora Kazimierza Gelinka z Płocka, dyrektora Polskiego Gimnazjum w Kwidzynie – Władysława Gębika, rektora Akademii Medycznej w Poznaniu – profesora Czesława Adamanisa, profesora Józefa Iwińskiego z Uniwersytetu Łódzkiego i wiele innych zacnych osób różnej narodowości. Wspólnie z nimi należał do Ruchu Oporu, któremu przewodniczył Władysław Gębik.
O działalności Wacława Milke pisał Władysław Gębik w książce „Z diabłami na ty”, Stanisław Dobosiewicz w „Samoobrona i konspiracja”, Włodzimierz Wnuk w „Byłem z wami”.
Francuz Tedy Piat, współwięzień z obozu Gusen, wspominając o Wacławie Milke powiedział, że „był on ze wszystkich więźniów różnych narodowości najbardziej znany i szanowany”.
Po wyzwoleniu obozu Gusen przez wojsko amerykańskie więźniowie francuscy wraz z Francuskim Czerwonym Krzyżem przetransportowali Wacława Milke do Francji, gdzie powracał do zdrowia po przebytym obozowym piekle. Po dwóch miesiącach rozpoczął starania o powrót do Polski. Jednocześnie pracował w ośrodkach Polonii francuskiej jako instruktor kulturalno-oświatowy Związku Młodzieży Polskiej „Grunwald” w Paryżu. Uczył środowiska polonijne polskich obrzędów ludowych i współpracował z harcerstwem. Prowadził spotkania, organizował wyjazdy i obozy w sposób dla niego charakterystyczny, czyli w duchu religijnym i patriotycznym, czekając wciąż na zgodę umożliwiającą mu powrót do Polski. Był znanym działaczem wśród Polonii, kładącym szczególnie duży nacisk na pogłębienie przyjaźni polsko-francuskiej.
We wrześniu 1946 roku powrócił do Polski i zamieszkał w Płocku. Podzielił trud i problemy wszystkich wracających z Zachodu. Udało mu się zdobyć pracę w Samorządzie Rzemiosła, gdzie przepracował zawodowo 30 lat. Zorganizował w tym czasie Chór Rzemiosła, Zespół Małych Form Artystycznych, przywrócił dawne obrzędy i ceremonie cechowe. Najwięcej serca i czasu poświęcił jednak Harcerskiemu Zespołowi Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka”. Ta amatorska praca artystyczna stała się pasją życia druha Wacława Milke. Jego zespół, jako pierwszy w powojennej Polsce, zaczął propagować ideę regionalizmu. W czasie wakacji wraz z młodzieżą przemierzał szlaki Kurpiowszczyzny, zbierając stare pieśni i tańce ludowe. Często efektami pracy dzielił się z innymi zespołami, jak np. z nowo powstałym „Mazowszem”. Zespół Wacława Milke cieszył się dużym uznaniem zarówno twórcy „Mazowsza” Tadeusza Sygietyńskiego, jak i innych czołowych choreografów i etnografów w naszym kraju.
Już w latach 40. i 50. „Dzieci Płocka” odnosiły niebywałe sukcesy artystyczne. Liczne wyjazdy za granicę rozsławiały Zespół i Płock również na innych kontynentach.
W początkowych latach działalności Zespołu opracowania muzyczne tworzył Faustyn Piasek – przyjaciel Druha Wacława. Pierwszym znaczącym sukcesem Zespołu było zajęcie I miejsca na III Światowym Festiwalu Młodzieży i Studentów w Budapeszcie w roku 1949 oraz I miejsce na Festiwalu w Berlinie w 1951 roku. Zespół pod kierunkiem Wacława Milke kilkanaście razy zdobywał czołowe miejsca na festiwalach i przeglądach krajowych oraz zagranicznych. Koncertował w wiejskich świetlicach i największych scenach Europy: Royal Albert Hall w Londynie, Operze Berlińskiej, Teatrze Wielkim w Warszawie. Ponad 50 razy wyjeżdżał za granicę m.in. do Niemiec, Francji, Czech, Słowacji, Wielkiej Brytanii, Ukrainy, Rosji, Austrii, Belgii, Włoch, Węgier, Bułgarii, Luksemburga, Japonii.
Wacław Milke był autorem scenariuszy wielkich, ogólnopolskich imprez, m.in. na polach Grunwaldu w 1960 roku z okazji 550 rocznicy jednej z największych bitew średniowiecznej Europy. W widowisku tym, które przedstawiało 1000 lat Państwa Polskiego, wzięło udział ponad 20 000 osób.
Za swoje zasługi w 1975 roku otrzymał tytuł Płocczanina Roku.
Wacław Milke był czynnym instruktorem harcerskim w stopniu harcmistrza, działał w Kole Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Obozów Koncentracyjnych. Był także działaczem Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. W 1977 roku został odznaczony Orderem Uśmiechu.
Pozostałe ordery i odznaczenia Wacława Milke:
• Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski – 1994 r.
• Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski – 1983 r.
• Zasłużony dla Kultury Polskiej – 1997 r.
• Złoty Krzyż Zasługi – 1952 r.
• Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski – 1956 r.
• Złota Odznaka za zasługi dla województwa warszawskiego – 1962 r.
• Zasłużony Działacz Kultury – 1963 r.
• Odznaka Tysiąclecia – 1966 r.
• Krzyż za Zasługi dla ZHP – 1971 r.
• Odznaka Grunwaldzka – 1971 r.
• Medal Komisji Edukacji Narodowej – 1976 r.
• Zasłużony Nauczyciel – 1976 r.
• Zasłużony dla województwa płockiego – 1976 r.
• Płocczanin Roku – 1976 r.
• Odznaka „Przyjaciel Dziecka” – 1976 r.
• Medal PTTK – 1977 r.
• Srebrny Medal Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej – 1978 r.
• Medal za Zasługi dla Oświaty i Wychowania – 1986 r.
• Srebrny Medal za Zasługi dla Obrońców Kraju – 1986 r.
• Medal Zwycięstwa i Wolności – 1996 r.
• Medal Zasłużony dla Miasta Płocka – 1996 r.
oraz wiele dyplomów, wyróżnień od Wojewody Mazowieckiego, Marszałka Województwa Mazowieckiego, Prezydenta Miasta Płocka itp.
Druh, w wywiadzie zarejestrowanym przez Ośrodek KARTA, powiedział: „Ja ukochałem tę pracę. Całe życie temu poświęciłem. Żaden uniwersytet, żadna szkoła nie dałaby mi tego, co mi dało życie. Miałem możliwość zwiedzić dwadzieścia kilka krajów… i miałem możliwość zobaczenia piekła na ziemi. I wszędzie, zarówno w dobrobycie, jak w piekle musi być człowiek człowiekiem. Kromką chleba, którą masz, podziel się z drugim”.
Odszedł 9 maja 2008 roku. Miał 94 lata. Pożegnało go wiele tysięcy płocczan pragnących oddać hołd jednej z najbardziej zasłużonych, szanowanych i lubianych postaci w historii naszego miasta.
Ostatnia kadencja
Gdy w sobotę 31 grudnia 1938 r. na łamach „Głosu Mazowieckiego” prezydent miasta Stanisław Wasiak składał wszystkim mieszkańcom Płocka życzenia pomyślnego nowego 1939 roku, ani on, ani płocczanie nie przypuszczali, jak dramatycznie potoczą się ich losy. A rok zaczął się od smutnych informacji. 31 grudnia 1938 r. zmarł nagle ks. Aleksander Dmochowski, kanonik Kapituły Bazyliki katedralnej w Płocku, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, zasłużony dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Płocku, członek Wojewódzkiej Komisji Konserwatorskiej, ceniony wykładowca, profesor sztuki kościelnej Wyższego Seminarium Duchownego, długoletni prefekt i wychowawca młodzieży, działacz społeczny, członek Klubu Artystycznego Płoczan, w którym wygłaszł wykłady z zakresu historii sztuki.
Natomiast z 1 na 2 stycznia zmarł Roman Dmowski, jeden z ojców niepodległej Polski, polityk, publicysta polityczny, minister spraw zagranicznych, poseł na Sejm Ustawodawczy II Rzeczypospolitej, współzałożyciel Narodowej Demokracji, wyrażającej głębokie poparcie programowe dla rozwoju idei samorządu terytorialnego, jak również decentralizacji administracji publicznej.
A samorząd terytorialny, również płocki, po 1918 roku musiał uporać się z gigantycznym powojennym kryzysem i chaosem. Sejm Ustawodawczy rozpoczął wtedy prace nad zasadami organizacji i funkcjonowania samorządu. Jednak próby uchwalenia ustaw samorządowych nie powiodły się. Przyczyn tego można doszukiwać się w nieprzychylnej postawie ówczesnego parlamentu, niechętnego rozwojowi instytucji samorządowych, jak również kolejnych rządów i braku woli politycznej, która pozwoliłaby doprowadzić do końca reformę samorządową. Rządząca po zamachu majowym w 1926 r. sanacja dążyła bowiem do scentralizowania władzy oraz ograniczenia samodzielności samorządu.
Prace nad ustawą samorządową zostały sfinalizowane wiosną 1933 roku. Przyjęte wówczas przepisy ujednoliciły podstawy prawne samorządu terytorialnego w całym państwie, ale zakładały również, że obie formy administracji – państwowa i samorządowa – będą się uzupełniały, co oznaczało nadzór państwowy nad samorządami.
Podpisana 23 kwietnia 1935 r. ustawa zasadnicza, znana jako Konstytucja kwietniowa, zakładała centralizację ustroju Rzeczypospolitej i ograniczenie niezależności samorządu terytorialnego, który miał być powoływany do udziału w wykonywaniu zadań administracyjnych w zakresie potrzeb miejscowych. Uznając samorząd terytorialny za integralną część ustroju władzy państwowej, odrzucono ideę jego samodzielności i zaczęto identyfikować z administracją państwową.
Czynne prawo wyborcze przysługiwało od 1933 r. każdemu obywatelowi polskiemu bez różnicy płci, który ukończył 24 lata, zamieszkiwał na danym terenie co najmniej 1 rok i nie utracił prawa wyborczego do sejmu. Wybranymi do organów samorządu mogli być obywatele polscy posiadający czynne prawo wyborcze, którzy ukończyli 30 lat, władali językiem polskim w mowie i piśmie.
Ustawodawca dokonał podziału organów samorządu na stanowiące, kontrolujące i wykonawcze. Wyznaczono jednolitą, pięcioletnią, długość kadencji wszystkich organów, z wyjątkiem zawodowych członków zarządu, których wybierano na dziesięć lat.
W świetle ustawy organem stanowiącym (uchwałodawczym) i kontrolującym w miastach była rada miejska. Do podstawowych kompetencji rady należało powoływanie i kontrola zarządu (magistratu) oraz stanowienie zasad i norm dotyczących jego działalności. W Płocku członkami magistratu byli: prezydent, jeden wiceprezydent oraz ławnicy (nie mniej niż trzech).
Płockie rady niechętnie poddawały się nadzorowi władzy państwowej, dlatego też minister spraw wewnętrznych rozwiązał 27 lutego 1934 r. płocką radę miejską, zarzucając jej nieudolność i narażanie samorządu na straty. Ustanowił komisarza rządowego do czasu nowych wyborów w maju, do których stanęło 6 komitetów wyborczych. Największą liczbę – 15 mandatów zdobył sanacyjny Blok Odrodzenia Gospodarczego Płocka i oraz Zjednoczenie Socjalistyczne z 12 mandatami. Klęskę poniosła endecja – Polskie Zjednoczenie Gospodarcze, zdobywając tylko 3 mandaty. Z rozkładu mandatów wynikało, że połączone głosy sanacji, endecji i żydowskiego radnego mieszczańskiego (łącznie 19 głosów) pozwolą na łatwy wybór magistratu. Ale wewnątrz bloku gospodarczego doszło do konfliktów i podziału, który uniemożliwił wybór zarządu miasta. Dopiero po 10 miesiącach od wyborów władze mianowały prezydentem miasta Stanisława Wasiaka. Urodził się w Warszawie w 1886 r. Ukończył prywatną Realną Szkołę Paskiewicza, studiował w Petersburgu, ale został wydalony ze studiów. Do 1917 r. pracował jako inspektor Zakładu Ubezpieczeń w Ciechanowie. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. wstąpił do służby państwowej i w 1920 r. został mianowany starostą włoszczowskim. Pełnił tę funkcję do lipca 1922 r. Potem przeniesiono go na podobne stanowisko do Miechowa, gdzie spędził 5 lat. 7 lutego 1927 r. został starostą nieszawskim. Siedziba starostwa znajdowała się wówczas w Aleksandrowie Kujawskim.
Resztę magistratu stanowili: wiceprezydent Aleksander Wernik, ławnicy: Piotr Jasiński (Polskie Zjednoczenie Gospodarcze), Szczepan Praszkiewicz (klub b. wojskowych) oraz Leon Przybylski i Izrael Gerszon Bursztyn.
Rada i magistrat pracowały w tym składzie do kolejnych wyborów, które odbyły się 16 kwietnia 1939 r. Nikt wtedy nie przypuszczał, że będą to ostatnie wybory samorządowe przed mającym nastąpić kilka miesięcy później wybuchem największej i najkrwawszej wojny totalnej w dziejach.
Ale wróćmy do 16 kwietnia 1939 r. Do wyborów stanęło 9 komitetów. Łącznie głosy oddało 14 069 osób z 19 605 uprawnionych płocczan, co stanowiło 71,7%. Sukces wyborczy odniosła endecja oraz Polska Partia Socjalistyczna. Za klęskę uznano wyniki sanacji, która uzyskała mniej niż połowę mandatów w poprzednich wyborach.
Społeczność żydowska – reprezentowana przez Poalej Syjon i Bund zdobyła 4 mandaty. Lewica (PPS, Bund i PS) miała w radzie tyle samo głosów co sanacja i endecja. W związku tym, że dotychczasowy prezydent Stanisław Wasiak i wiceprezydent Aleksander Wernik zdobyli zaufanie wszystkich sił politycznych jako wykwalifikowani samorządowcy, pozostali na swoich stanowiskach.
Radnymi wówczas zostali:
– Adam Beczkowicz, Władysław Radaszkiewicz, ks. Józef Góralski, Józef Baliński, Stanisław Zgliczyński, Michał Niemir, Leonard Rudowski, Jan Raczyński, Hieronim Popławski (Bezpartyjny Katolicko-Narodowy Komitet Wyborczy),
– Tadeusz Jan Czapliński, Bronisław Perzyński, Szczepan Praszkiewicz, Stanisław Hejke (Chrześcijańskie Zjednoczenie Gospodarcze),
– Tadeusz Leszczyc, Władysław Stupecki, Stanisława Jaśkiewiczowa, Jan Jeżewski, Kazimierz Lubiński, Wincenty Kępczyński, Stefan Gumiński, Jan Bandurski, Jerzy Biedrzycki, Stanisław Flaczyński-Flak, Kazimierz Churski, Józef Bieniek (Polska Partia Socjalistyczna),
– Aron Siwak, Fiszel Fliderblum (Żydowska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza Poalej-Syjon),
– Abram Cyprian, Izrael Gerszon Bursztyn (Powszechny Żydowski Związek Robotniczy w Polsce Bund),
– Leon Dorobek, Eugeniusz Wejcman, Leon Paczkowski (Radziwski Gospodarczy Komitet Wyborczy).
Podczas zebrania radnych miejskich 26 czerwca 1939 r. dokonano wyboru ławników, na których wybrano proporcjonalnie po dwóch przedstawicieli lewicy: Leona Przybylskiego i Izraela Gerszona Bursztyna oraz części sanacyjno-endeckiej: Leona Dorobka i Piotra Jasińskiego. W związku z tym miejsce dotychczasowych radnych: Leona Dorobka i Izraela Gerszona Bursztyna zajęli: Leonard Mikołajczyk i Hersz Cytryn.
Tymczasem sytuacja w Europie stawała się coraz bardziej napięta. Już 21 marca Ribbentrop poinformował o potrzebie uregulowania kwestii terytorialnych i usunięcia „anomalii” na granicy polsko-niemieckiej. Niemcy domagały się rewizji granic wschodnich, powrotu Wolnego Miasta Gdańska do Niemiec, utworzenia autostrady w tzw. korytarzu polskim z Berlina do Królewca. Obawiano się więc, że wojna może wybuchnąć już wiosną. Latem – wydawała się już nieuchronna.
25 sierpnia 1939 r., z inicjatywy posła Klemensa Kaczorowskiego i prezydenta miasta Stanisława Wasiaka, odbyło się w Teatrze Miejskim zebranie wszystkich ugrupowań politycznych i stowarzyszeń, na którym wezwano ludność miasta do stawienia się do kopania rowów strzeleckich i innych umocnień. 28 sierpnia rowy przeciwlotnicze na Placu Narutowicza kopał wśród innych ochotników i prezydent Wasiak, i wiceprezydent Wernik.
1 września 1939 r. miasto zostało dwukrotnie zbombardowane przez lotnictwo niemieckie. Od 6 września rozpoczęła się masowa ucieczka z miasta ludności cywilnej. Dzień później ewakuowały się władze administracyjne, w tym prezydent i jego zastępca.
Stanisław Wasiak został resztowany przez Gestapo 12 lutego 1940 r. Najpierw był przetrzymywany na Majdanku, a następnie 7 kwietnia przewieziony do KL Soldau (Działdowo), gdzie 27 maja 1940 r. został zamordowany.
Aleksander Wernik w lutym 1940 r. został aresztowany przez Gestapo i – tak jak Stanisław Wasiak – wysłany do obozu przejściowego w Działdowie, jednak po kilku miesiącach został zwolniony z powodów zdrowotnych. Ponieważ był pod obserwacją Gestapo, nie brał udziału w konspiracji antyniemieckiej. Przez pewien czas mieszkał w Warszawie, a potem ukrywał się w majątku kuzynów koło Mszczonowa. Po wyzwoleniu, jako przedwojenny fachowiec, został zatrudniony w Starostwie Płockim, skąd przeszedł na emeryturę. Zmarł 25 sierpnia 1954 r. i został pochowany w Płocku na cmentarzu przy al. Floriana Kobylińskiego.
Od 7 września do 4 października 1939 r. tymczasowym prezydentem Płocka, mianowanym jeszcze przez komendanta garnizonu majora Stankiewicza w przededniu opuszczenia miasta, był inż. Zygmunt Jędrzejewski, który stanął na czele Zarządu Miejskiego. W tym trudnym okresie polska administracja została zobligowana do zorganizowania życia gospodarczego, zaopatrzenia ludności w żywność i pomocy społecznej oraz wykonywania zarządzeń niemieckiej komendantury.
Jędrzejewski, obejmując swój urząd, zastał pustą kasę miejską. Musiał jednak znaleźć pieniądze na funkcjonowanie miasta. Największe wydatki w tym czasie stanowiła opieka nad rezerwistkami, dużą kwotę pochłonęła zaległa robocizna, jak również bieżące wydatki na uruchomienie elektrowni miejskiej, naprawy zerwanego podczas wysadzania mostu kabla elektrycznego, zbudowanie prowizorycznego przejścia przez lukę w zerwanym drewnianym moście.
14 września, na polecenie prezydenta, ławnik Leon Przybylski rozpoczął usuwanie szkód wynikłych z dewastacji rzeźni miejskiej, a radny Szczepan Praszkiewicz został zobowiązany do uruchomienia sklepów „Zgody”. Obie placówki rozpoczęły pracę 16 września.
Polskie władze musiały zmierzyć się także z akcją rekwizycyjną polskich państwowych zapasów żywności, którą przeprowadziły władze niemieckie. Niemcy żądali również usunięcia barykad i innych zabezpieczeń wojennych, lokali dla stacjonujących wojsk, siły roboczej i pieniędzy dla dwóch volksdeutschów zatrudnionych w komendanturze. Pieniądze na sfinansowanie zadań socjalnych polska administracja pozyskała ze sprzedaży soli i zboża. Ściągano również opłaty od mąki oraz opłaty od mieszkańców w miejsce obowiązkowej robocizny przy porządkowaniu ulic i oczyszczaniu miasta.
Sytuacja w mieście zmusiła magistrat do zarządzenia reglamentacji zaopatrzenia piekarni przez jedyny czynny w mieście Młyn Królewiecki, aby zabezpieczyć równomierną sprzedaż mąki.
Po interwencji płockich władz dowództwo niemieckie zgodziło się na wydawanie przez magistrat obiadów dla jeńców polskich pozostających w niewoli.
Jednym z zadań polskiego magistratu było również zorganizowanie szkolnictwa w mieście. Wydano więc zarządzenie o rozpoczęciu roku szkolnego. Niestety zajęcia nie trwały długo, bo władze niemieckie wkrótce zamknęły wszystkie polskie szkoły.
Po usunięciu prezydenta Jędrzejewskiego administrację w Płocku przejęli Niemcy. 10 października odbyło się uroczyste przekazania miasta we władanie przez III Rzeszę.
Prezydent Zygmunt Jędrzejewski został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, skąd 26 sierpnia 1940 roku nadeszła wiadomość o jego śmierci.
Dzięki pracom poszukiwawczym przeprowadzonym przez Prezesa Towarzystwa Technicznego w Płocku ustalono wojenne losy przeważającej części płockich samorządowców. Oprócz obydwu prezydentów zginęli również ławnicy: Leon Dorobek i Piotr Jasiński oraz 12 radnych. Liczba ta nie jest ostateczna, gdyż do dziś nie udało się ustalić losów 7 radnych: Władysława Stupeckiego, Stanisławy Jaśkiewiczowej, Jana Jeżewskiego, Arona Siwaka, Abrama Cypriana, Hersza Cytryna i Eugeniusza Wejcmana, którzy najprawdopodobniej również zginęli w czasie niemieckiej okupacji.
Ustanowienie roku 2024 w Płocku Rokiem Samorządowców Zamordowanych i Zaginionych w czasie II wojny światowej być może stanie się przyczynkiem do pogłębienia wiedzy o ludziach, którzy tworzyli ostatni, wolny, przedwojenny samorząd miasta Płocka.
R. Nowakowska
« Konkurs na realizację przedsięwzięć w zakresie rewitalizacji
Nowy numer MiastO!Żyje »